No! Na szczęście jest już piątek. Cały tydzień co prawda nic nie robiłam w pracy, bo szef chory, ale i tak mam już dość. Nie mam weny do pracy, ale to chyba dlatego, że nie mam pracy, która by mnie cieszyła.
Dobra ja tu piszę, ale może na początek jakoś się określę, aby czytający miał jakiekolwiek o mnie wyobrażenie.
To tak: mała, malutka, drobniutka szatynka. Niestety stałam po rozum, a nie po wzrost. Mam 155 cm, ale jakoś specjalnie nie narzekam. Mnie się tam podoba, wolę być taka mała, a nie jak wieża. Włosy brązowe, długie z grzywką, od zawsze. Nie zmieniam swojej fryzury i raczej nie zmienię. Jest prosto i zawsze elegancko. Jeśli chodzi o fryzurę, to jestem wymagająca. Żadnych innowacji. Proste, długie włosy. Bez pasemek, pazurków, asymetrycznych cięć. To nie dla mnie. Oczka mam... no właśnie nie wiem. W dowodzie napisałam sobie, że szare, ale to zależy. Jak świeci słoneczko mam niebieskie z brązową plamką na jednym oku (na którym to nie wiem teraz), a jak jest pochmurno, to moje oczęta robią się szarawe...
Jeśli chodzi o mój strój to nie jest łatwo. Już się ze mnie rodzina śmieje, że ja zawsze tak samo wyglądam... No, ale ja mam swoje ulubione fasony, ale to nie znaczy, że się boję nowości. Tak nie jest. Ja często wprowadzam do swojej szafy innowacje, pod warunkiem, że warto. Niestety, pod tym względem jestem wymagająca. Gama kolorystyczna zawsze stonowana, opiera się głównie na bieli, szarościach, czerni i kolorze koralowym... uwielbiam go... jest taki piękny... czasem jeszcze granat. No, ale to wszystko sprawia, że zawsze wyglądam w miarę elegancko i klasycznie. Wyznaję zasadę mojej idoli też od zawsze. Prosto, elegancko, ale wygodnie.. Już wiecie zapewne o kogo chodzi...
No właśnie i tu się rodzi zasadniczy problem, który w chwili obecnej nie jest dla mnie do przeskoczenia. Kocham dobre materiały, sztukę... ale niestety nie puszczają mnie fundusze na takie życie. Prowadzi mnie to często do frustracji...
Niestety, jeśli chodzi o mój charakter, to jestem uparta. W końcu baran. Często i bardzo szybko się irytuję i wkurzam, zwłaszcza na mojego mężczyznę, który potrafi mnie wytrącić z równowagi w ciągu sekundy. Jak coś nie jest tak, jak ja chcę, to jest źle. Prawdziwa furiatka ze mnie i do tego perfekcjonistka. Wszystko musi być idealnie. Do tego stropnia, że jak rano przed pracą gra inne radio niż zwykle, to już mam cały dzień do bani.
Ale do tego wszystkiego dochodzie jeszcze jedna straszna rzecz, która wszystkim znajomym kojarzy się ze mną. Są to POMIDORY!! Nie znoszę ich i jak czuję nawet ich zapach to mnie mdli, od zawsze. Powiem szczerze, że bardzo utrudnia mi to życie, bo tak naprawdę wszędzie są pomidory i zawsze muszę prosić o specjalną porcję beż nich lub je wygrzebywać jak nienormalna.
To właśnie ja, we własnej osobie. Tyle. Mogę jeszcze dodać, że pracuję w redakcji portalu internetowego i nie jest to praca moich marzeń. Ja mam nadzieję, że jednak kiedyś jeszcze obejmę posadę w gazecie w dziale kulturalnym. Moim marzeniem jest pisanie recenzji.
Dobra ja tu piszę, ale może na początek jakoś się określę, aby czytający miał jakiekolwiek o mnie wyobrażenie.
To tak: mała, malutka, drobniutka szatynka. Niestety stałam po rozum, a nie po wzrost. Mam 155 cm, ale jakoś specjalnie nie narzekam. Mnie się tam podoba, wolę być taka mała, a nie jak wieża. Włosy brązowe, długie z grzywką, od zawsze. Nie zmieniam swojej fryzury i raczej nie zmienię. Jest prosto i zawsze elegancko. Jeśli chodzi o fryzurę, to jestem wymagająca. Żadnych innowacji. Proste, długie włosy. Bez pasemek, pazurków, asymetrycznych cięć. To nie dla mnie. Oczka mam... no właśnie nie wiem. W dowodzie napisałam sobie, że szare, ale to zależy. Jak świeci słoneczko mam niebieskie z brązową plamką na jednym oku (na którym to nie wiem teraz), a jak jest pochmurno, to moje oczęta robią się szarawe...
Jeśli chodzi o mój strój to nie jest łatwo. Już się ze mnie rodzina śmieje, że ja zawsze tak samo wyglądam... No, ale ja mam swoje ulubione fasony, ale to nie znaczy, że się boję nowości. Tak nie jest. Ja często wprowadzam do swojej szafy innowacje, pod warunkiem, że warto. Niestety, pod tym względem jestem wymagająca. Gama kolorystyczna zawsze stonowana, opiera się głównie na bieli, szarościach, czerni i kolorze koralowym... uwielbiam go... jest taki piękny... czasem jeszcze granat. No, ale to wszystko sprawia, że zawsze wyglądam w miarę elegancko i klasycznie. Wyznaję zasadę mojej idoli też od zawsze. Prosto, elegancko, ale wygodnie.. Już wiecie zapewne o kogo chodzi...
No właśnie i tu się rodzi zasadniczy problem, który w chwili obecnej nie jest dla mnie do przeskoczenia. Kocham dobre materiały, sztukę... ale niestety nie puszczają mnie fundusze na takie życie. Prowadzi mnie to często do frustracji...
Niestety, jeśli chodzi o mój charakter, to jestem uparta. W końcu baran. Często i bardzo szybko się irytuję i wkurzam, zwłaszcza na mojego mężczyznę, który potrafi mnie wytrącić z równowagi w ciągu sekundy. Jak coś nie jest tak, jak ja chcę, to jest źle. Prawdziwa furiatka ze mnie i do tego perfekcjonistka. Wszystko musi być idealnie. Do tego stropnia, że jak rano przed pracą gra inne radio niż zwykle, to już mam cały dzień do bani.
Ale do tego wszystkiego dochodzie jeszcze jedna straszna rzecz, która wszystkim znajomym kojarzy się ze mną. Są to POMIDORY!! Nie znoszę ich i jak czuję nawet ich zapach to mnie mdli, od zawsze. Powiem szczerze, że bardzo utrudnia mi to życie, bo tak naprawdę wszędzie są pomidory i zawsze muszę prosić o specjalną porcję beż nich lub je wygrzebywać jak nienormalna.
To właśnie ja, we własnej osobie. Tyle. Mogę jeszcze dodać, że pracuję w redakcji portalu internetowego i nie jest to praca moich marzeń. Ja mam nadzieję, że jednak kiedyś jeszcze obejmę posadę w gazecie w dziale kulturalnym. Moim marzeniem jest pisanie recenzji.